wtorek, 7 października 2014

5 Rozdział

Podniosłam głowę żeby zobaczyć Damona, który trzymał mnie w rękach. Był zdziwiony, a w jego oczach malowała się złość na brata. Mimowolnie zabrał ręce, które opierały mnie przed upadkiem. Ja w tym czasie szybko reagując na to, że powoli spadam na ziemię, wyłożyłam ręce, by się podeprzeć. Damon zniknął, a ja nie wiedziałam co mam ze sobą zrobić. Zabrałam kurtkę, która wisiała na wieszaku i w natychmiastowym tępie wyszłam z domu. Byłam w szoku. Zastanawiałam się w jaki sposób Stefan mógł wyłączyć uczucia. Czy to wina Klausa? Czy znów chce żeby Stefan był jego sługą? Zadawałam sobie w myślach te pytania. Nagle spostrzegłam to, że Stefan nie przez Klausa wyłączył uczucia. Przecież ja z nim zerwałam. Nie odchodziła ode mnie ta myśl. To była moja wina, zresztą jak zawsze. Wszyscy spostrzegali we mnie dziewczynkę, która jest nie zdecydowana i ma dziwny charakter.Nigdy nie wie czego chce, co czuje. Postanowiłam to zmienić i zapomnieć o Stefanie. Nie potrafiłam, ale musiałam.
(...)
Weszłam do domu przekonana, że Jeremy'iego jeszcze nie ma. Zamknęłam za sobą drzwi i udałam się na górę. Byłam głodna i zmęczona i co do tego brudna! Postanowiłam wziąźć prysznic. Zabrałam z szafy nowe, czyste ubrania i udałam się do łazienki. Ostrożnie ściągnęłam z siebie ubrania i złożyłam je odkładając na pralkę. Powoli odkręciłam wodę i weszłam pod prysznic. Była około 7:00, więc postanowiłam się szybko odświeżyć i wyjść do szkoły, a po drodze coś przekąsić. Spłukałam swoje ciało, wcześniej nakładając na nie żel pod prysznic (o zapachu limonki). Przetarłam się ręcznikiem i ubrałam. Te ubrania nie były zwyczajne. Było to przebranie cheerleaderki. Postanowiłam zacząć wszystko od nowa. Nie być nie pewną siebie dziewczyną, tylko pewną siebie i zdecydowaną Eleną Gilbert.
W szkole był tłok. Wyczuwałam setki spojrzeń na sobie. Wszystkich dziwiło pewnie to, że chodzę w przebraniu cheerleaderki. Nie zważając na to, uśmiechnęłam się i weszłam w głąb korytarza.

*Oczami Damona*
 Nie zdawałem sobie sprawy z tego, że prawie upuściłem Elenę. Żeby uniknąć awantury wyszedłem z domu i udałem się w stronę Grilla z nadzieją, że pobawię się jakąś laską i potraktuje ją jak zapas krwi. Gdy znalazłem się już w środku baru, postanowiłem najpierw się upić by uzyskać lepszy rezultat z tego co wcześniej postanowiłem. Ku mojemu zdziwieniu obok mnie usiadł Alaric, zamawiając szklankę whiskey. 
-Ooo! Damon, co ty tu robisz? Myślałem, że bawisz się z Eleną w łóżku.-powiedział z sarkazmem. 
- A ty? Bawiłeś się z jakąś dziewczyną w chowanego?- powiedziałem z ironią w głosie. Nagle po barze rozległ się krzyk. Krzyk Katherine. 
------------- 
Przepraszam za tak bardzo krótki rozdział, ale mam straaasznie dużo nauki :)


2 komentarze:

  1. Wszyscy mamy tak dużo nauki, na nic nie ma czasu.. Hm,hm,hm co do rozdziału, nie wiem czemu ale jak widze imie Alaric to ciesze się jak głupia, pisz wiecej jego scen z Damonem, te sarkazmy są strasznie śmieszne :D

    PS: Nie wiem czy to u wszystkich czy tylko u mnie, ale ucina mi lewa strone Twojego bloga i nie mam pierwszych liter, musialam kopiowac całą do office`a .

    PS2: Co do mojego opowiadania, sprostowanie: owszem Ian jest zainteresowany Victorią, ale nie daje po sobie tego poznać, bo uważa bądź jest tego pewny ze nie będzie w stanie spełnić jej oczekiwań.. Może potem się to zmieni? Może nie, ale postaram się żeby było ciekawie.

    Pozdrawiam! :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuje za tak pozytywną opinię i czekam na dalsze losy twoich bohaterów :D
      Ps. U mnie tak nie jest :(

      Usuń