sobota, 30 sierpnia 2014

4 Rozdział

4 Rozdział
Poszłam na górę się odświeżyć. Po otświeżeniu się poszłam do pokoju, z zamiarem pisania w moim pamiętniku. Przez około 5 minut szukałam sekretnika. Dobiero póżniej skapnęłam się, że pamiętnik i telefon został u braci Salvatore. Nagle usłyszałam pukanie do pokoju. Była około 1:30 w nocy.
-...Tak...?-zapytałam z lekkim przerażeniem. Nie wiedziałam kto to może być tak późno.
-Mogę wejść? Tu Jeremy.-powiedział.
-Tak, jasne.-odpowiedziałam.
-Muszę się o coś zapytać... Poprosić o poradę... Problemy sercowe.

-Nie mam teraz czasu Jer.-odpowiedziałam oschle.
-Aaa... Coś się stało? Dopiero teraz wróciłaś, więc po prostu sie martwie.-zapytał z troską Jeremy. Postanowiłam nie wyjawiać mu prawdy, jak narazie.
-Nie nic. Byłam... Yy... Ze Stefanem i teraz dopiero wróciłam. Przepraszam, ale muszę iść spać.-powiedziałam, po czym wyprosiłam brata. Byłam bardzo zmęczona, więc postanowiłam się przespać. Spalam około 2 godziny. Nie mogłam zasnąć, więc postanowilam wybrać się do braci Salvatore po mój pamiętnik i telefon.
*Damon*
-Stefan? Jesteś tam? Ryczysz jak dziewczynka czy co?!-krzyczałem, jednocześnie chodząc po całym domu szukając Stefana. Byłem w salonie, w jego pokoju, w łazience, w moim pokoju itd. Chociaż go wyczuwałem to go nie było. Nagle natrafiłem na niego siedzącego w werandzie z Klausem. 
"Co on tu do cholery robi?!"-pomyślałem. Miałem nadzieję, że mój braciszek nie wplątał się znów w jakąś intrygę. Udało mi sie podsłuchać kawałek ich rozmowy.
-Obiecałeś ją zostawić w spokoju.-powiedział Stefan.
-Obiecanki, cacanki. Takie moje zdanie, ale dobrze wiesz, że ona jest mi bardzo potrzebna i tek kto mi wejdzie w drogę tego pożałuje, rozumiesz? Poimformowany zostałeś, więc teraz wychodzę, ale niech najpierw przywita się z nami twój braciszek!-powiedział wyraźnie podkreślając ostatnie słowo. Głupio się poczułem, ale postanowiłem do nich wyjść.
-Czego chcesz od tej "tajemniczej" osoby?-zapytałem.
-Nie twoja sprawa. Teraz jestem zmuszony opuścić was. Żegnam.-powiedział Niklaus, poczym wyszedł i zniknął w wampirzym tempie. Nie miałem siły pytać się Stefana o co chodziło, więc poszedłem na górę, do mojego pokoju. Zauważyłem telefon i pamiętnik Eleny. Coś kusiło mi do jego przeczytania, ale nie mogłem. Jednak otworzyłem go na wpisie o... O mnie!
"Kochany Pamiętniku.
Damon jest nie znośny. Czasem jest sympatyczny, a z czasem wydaje się być straszny i zarozumiały. Czasem nawet się go boję. Myśle sobie, że jak powiem coś nie tak to się na mnie rzuci i... Czemu ja tak myślę? Damon nigdy by mi takiego czegoś nie zrobił. Jest kochany i... Kurdę, ma tyle zalet i wad. Wiem, że napisałam krótki wpis, ale nie mam o czym więcej pisać.
Twoja Elena"
"No nieźle..."-pomyślałem. Byłem troszeczkę przerażony tym co Elena napisała. Ona się mnie bała. Ale wiedziała, że ja jej nic nie zrobię. Miała rację. Postanowiłem się przejść i od razu wręczyć jej pamietnik. Chodziłem około 2 godziny. Gdy było około 6:00 nad ranem, poszedłem do domu Eleny. Zapukałem po cichu. Dobrze wiedziałem, że Alaric jeszcze śpi, a Jenna wyjechała na około 6 miesięcy.
Ktoś otworzył mi drzwi. Był to nikt inny jak sam, Jeremy.
-Czego?-zapytał, tak jakby niegrzecznie.
-Mały Gilbercie, jest może Elena?-zapytałem, udawając wyluzowanego.
-Mówiła, że idzie do was... Nie ma jej u was, prawda?
-Głąbie, no jasne, że jej nie ma.
-Poczekaj zadzwonie.
-Idioto! Przecież ja mam jej telefon. Okej, widzę, że nie dokońca jesteś świadomy, więc idź spać. Ja idę ją poszukać.-powiedziałem i wyszedłem. Byłem tym zniesmaczony. Ja sobie szłem do Eleny, a ona już u nas w domu. Gdy byłem przed domem wszedłem. Rozglądałem się po domu, nawołując imię Eleny.
-Jestem!-krzyknęła.
-Czekałam na ciebie. Zapomniałam... Ach, no sam wiesz.-mówiła, schodząc po schodach.
-Tak, wiem, a ja byłem u ciebie. Proszę.-podałem jej telefon i pamiętnik.
-Dziękuje. Tego właśnie szukałam.-powiedziała uśmiechając się do mnie. Odwzajemniłem uśmiech, lekko całując ją w policzek.
-To znaczy, ze nie jesteś już na mnie zła?-zapytałem się z łobuzerskim uśmieszkiem.
-A to miało byc na przeprosiny?-mówiła pół-żartem, a pół-na poważnie.
-Wiesz... Nigdy ci tego nie zapomnę, ale zła juz nie jestem. Nie warto się obrażać, na wieczność, bo później zmarnuja się wszytkie wspomnienia z tą osobą.-mówiąc to, jesna sucha łza spłynęła jej po policzku.
*Elena*
Mówiąc te słowa, zobaczyłam jasno na oczy kim jest dla mnie Damon. Zadałam sobie to pytanie:
"Kto był z tobą, gdy Jeremy zginął? Kto się tobą opiekowal gdy Alaric chciał mnie zabić? Albo kto cię chronił i ratował gdy Klaus pojawił sie w mieście?"-odpowiedź na te wszystkie pytania brzmiała jasno. Damon. Stefan nic nie robił w tych sprawach.
-Eleno?-powiedział Damon. Otrząsnełam sie i powróciłam do rzeczywistości. Pocałowałam Damon'a i się natychmiast od niego odwróciłam.
-A to za co?-zapytał się. Następnie całowaliśmy sie bardziej namiętniej...
Obudziłam się z lekkim bolem głowy. Na łóżku, obok mnie leżał Damon.
"O mój boże... Co ja wyprawiam"-powiedziałam prawie nie słyszalnie.
-Witaj kochanie.-Damon odezwał się tak jakby nic się wczoraj nie wydarzyło.
-Od kiedy jesteśmy na "KOCHANIE", co? Hm?-zapytalam się z oburzeniem. Rozumialam, że Damon mógł to potraktować zbyt za poważnie, ale dla mnie to nie znaczyło za wiele. Przespaliśmy się, było okej i koniec. Ale kochałam Damon'a. Teraz liczyły się tylko Damon. Byłam w samej bieliźnie, a nasze ubrania były porozrzucane po pokoju. Postanowiłam się urać i wyjść do domu. Zapomniałam, ze nic nie powiedziałam Jeremy'emu. I to do tego wszystkiego Alaric nie wiedział gdzie jestem. Szłam najciszej jak potrafiłam, aby nie obudzić Stefana. Jednak ku mojemu zaskoczeniu siedział w kuchni.
-Elena... Nasza kochana Elena.-odezwał się tak jakby to nie byl on. Dopiero teraz zajażylam, że wyłączył uczucia.
-Stefan, co ty zrobiłeś...-po tych słowach podszedł do mnie i chwycił mnie mocno za nadgarstek. Próbowałam się wyrwać, ale to na nic. Krzyczałam, ale na marne. Zastanawiałam się gdzie jest Damon. Nagle znalazł się przy mnie.
-Puść ją Stefan!-krzyczał. Widocznie nie chiał robić nic Stefanowi, bo ja był też ucierpiała. Stefan chwycił mnie jedną ręką w tali, a jego druga ręka znalazla się przy moim karku. Wiedziałam co zamierza.
-Co ona ci zrobiła?-zapytał Damon z lekkim zaniepokojeniem w głosie.



-Nic, braciszku, ale też mam prawo do zabawy, nieprawdaż?-powiedzial lekko uśmiechając sie. Nagle puścił mnie. Bym upadła na ziemię, ale Damon znalażł się przy mnie w jednej chwili, a Stefan zniknął, mówiąc:

-Damon, to nie koniec!
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Nie zanudziłam prawda? Niedługo kolejny rozdział, ponieważ mam wenę <3

6 komentarzy:

  1. Cześć i czołem ! Zaczynając proszę informuj mnie o nowych rozdziałach, błagam. Potem musze wszystko nadrabiac. Postanowiłam w tym komentarzu wszystko skomentować. Wiedziałam, że Damon się nie da! Moja krew! Stefcio..eh juz go nie lubie xD Czekam na kolejne rozdziały. Fajne są te gify [płaczący Stefan nawet mnie wzruszył!]

    Zapraszam do mnie na kolejny już trzeci rozdział "Słodki jezu. Gdzie żeś go trzymał?!". Zapraszam do czytania i komentowania! + dodałam Twoje opowiadanie do polecanych na moim blogu :) Pozdrawiam. / Victoria G.

    OdpowiedzUsuń
  2. Zapraszam na 4 rozdział "To był naprawdę udany "służbowy" wyjazd". Zapraszam do czytania i komentowania, pozdrawiam :) Victoria G.

    http://i-will-be-your-star.blog.onet.pl

    OdpowiedzUsuń
  3. Gdzie ten rozdział?!

    Zapraszam na 5 rozdział "Jutro poznasz Ian`a". Zapraszam do czytania i komentowania, pozdrawiam :) Victoria G.

    http://i-will-be-your-star.blog.onet.pl

    OdpowiedzUsuń
  4. Zapraszam na 6 rozdział "Idź spać Vic, bredzisz". Zapraszam do czytania i komentowania, pozdrawiam :) Victoria G.

    http://i-will-be-your-star.blog.onet.pl

    OdpowiedzUsuń
  5. Jak się ustawia piosenkę na blogu??
    Co do twojej: znasz oryginał Depeche Mode - jest lepszy

    OdpowiedzUsuń