Oto oczekiwany 3 rozdział :) Ten rozdiał dedykuje mojej koleżance z bloggera... Avada Kedrava.
Dziękuje kochana, za to, że jesteś ze mną od początków ◕‿◕
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Gdy usłyszałam te słowa, natychmiast się obróciłam w strone tajemniczego gościa. Tym gościem był Stefan. Odwróciłam glowę w stronę Damon'a. Stał jak wryty, przyglądając sie Stefanowi z pogardą w oczach. Następnie przeniosłam wzrok w stronę Stefana. Również pojedynkował się wzrokiem z Damon'em. Ja żeby przerwać tą niezręczną ciszę, postanowiłam zagadać.
-Damon? Zapraszałeś jakiś gości?-po wypowiedzeniu tych słów, zorientowałam się, że niepowiedziałam tego co chciałam powiedzieć.
-Nie. Prawdopodobnie to przybłęda, która szukała wiewiórek!-wykrzyczał.
-Eleno... Nie wieżę, jak mogłaś mi to zrobić... Kochałaś mnie... Kochałem cię...-powiedział Stefan ze łzami w oczach. Mi również zbierało się na płacz. Zauważyłam, że powoli trzeźwieje.
-Stefan... Wychodzi na to, że... To koniec.-powiedziałam, orientując, co się przed chwilą stało.
Stefan powoli kiwnął głową i zniknął w wampirzym tempie. Spojrzałam się na Damon'a z płaczem. Nie wierzyłam w to co się przed chwilą wydarzyło. Zerwałam ze Stefanem. Skończyłam wszystko.
-Eleno, wytłumaczę ci wszystko...-ciągnął Damon z wyraźnym zakłopotaniem.
-Nie! Nie chcę słyszeć żadnych wyjaśnień. Wracam do domu.
-Odwiozę cię. Jest około 23:30. Jest późno.
-Nie, dziękuje.-odpowiedziałam, po czym zeszłam z dachu i wyszłam z baru. Kierowałam się w stronę mostu, na którym zginęli moi rodzice. Gdy dotarłam na miejsce przypomniałam sobie nasz wypadek.
"Mamo. Dlaczego to jest takie trudne... Mam tyle problemów, których już wolę nie wypominać."-myślałam. Odeszłam z dala od mostu i szłam do domu. Gdy byłam przed domem zauważyłam Damon'a.
-Co ty tu do licha robisz?!-krzyknęłam.
-Chciałem sprawdzić, czy bezpiecznie wrócisz do domu.
-Czyli mnie śledzisz, mam rozumieć.
-Coś ten teges.
-Damon, wytłumacz mi tylko jedno...
-Słucham?-zapytał.
-Co ja... I ty... Razem... Na dachu... No wiesz...
-Naprawdę chcesz wiedzieć? Robiliśmy takie rzeczy o których się filozofom nie śniło.-powiedział z gwałtownym śmiechem. Ja również się uśmiechnęłam. Damon natychmiast otworzył mi drzwi i poprosił żebym weszła, bo robi się zimno. On sam stał w drzwiach. Zaproponowałam, zeby wszedł, ale odmówił. Podziełam oschłe-"Dziękuje Damon." i zamknęłam drzwi. Po minucie otrząsnęłam się i upadłam na ziemię z płaczem. Przypomniałam sobie wszystko. Pocałunki z Damon'em na dachu, zerwanie ze Stefanem. W tej chwili myślałam tylko o Damon'ie. On był przy mnie. A Stefana nie było...
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Przepraszam za taki krótki, ale zaraz muszę spadać na próbę do szkoły... A i te przeprosiny... Przepraszam, że tak długo nie dodawał rozdziałów ;)

<3 dziękuje za dedykacje. Rozdział cudo . Nareszcie Elena zmądrzała. Brawa dla nie!
OdpowiedzUsuńA no i zapomniałam dodać. Damon i Elena ! <3
UsuńDziękuje ;) Mam nadzieję, że zostaniesz ze mną, z nami <333
OdpowiedzUsuńChociaż i tak pewnie tylko ty czytasz to opowiadanie, ale dla takiej czytelniczki warto pisać :D
Przepraszam za spam, ale nie widzę nigdzie spamownika...
OdpowiedzUsuń[SPAM]
† Rozdział 5
[...] Sztywna rozmowa z byłym nauczycielem, nie tak powinno być na takiego typu imprezach. Od rozmowy oderwał ich krzyk jakiejś dziewczyny, która wołała o pomoc. Zdezorientowani wybiegli przed dom Forbes'ów. Wszyscy zebrali się wkoło krzyczącej dziewczyny. Caroline postanowiła zapytać o co chodzi...
Ciąg dalszy - http://wild-forcee.blogspot.com
Pozdrawiam, Eunice Farro
Spamownik już jest :) Dziękuje za poimformowanie ;)
Usuń